Wędrując po Rawiczu (34)

sobota, 28 marzec 2009

Dodane przez: Anonim

Koncertowe organy w kościele pw. Św. Andrzeja Boboli w Rawiczu

... przebywamy czasem w kościele św. Andrzeja Boboli (dawnym ewangelickim zborze p.w. św. Trójcy). Mamy wtedy możliwość usłyszenia wspaniałych dźwięków znajdującego się w tej świątyni ogromnego instrumentu muzycznego - „króla instrumentów" - pięknych organów. Najlepiej można poznać ich możliwości podczas comiesięcznych koncertów muzyki organowej.

Organy (nie tylko kościelne) to największy z instrumentów muzycznych. Ich historia rozpoczęła się bardzo dawno temu. Pierwsze organy skonstruował uczony z Aleksandrii - Ktesibios, w III stuleciu przed naszą erą. Był to instrument uruchamiany za pomocą powietrza wypychanego przez wodę, wpływającą do wielkich zbiorników. Brzmienia tamtych organów nie uświetniały uroczystości religijnych. Przy organowej muzyce, podczas krwawych igrzysk, ginęli gladiatorzy i skazańcy, wśród nich wyznawcy Chrystusa.

We wczesnym średniowieczu zaprzestano w Europie budowy organów. Dopiero w XIII w. duchowni dostrzegli zalety tego instrumentu, dzięki czemu organy trafiły do świątyń. Jak podaje historia, papież Celestyn ogłosił, że podczas mszy i nabożeństw w świątyni może rozbrzmiewać tylko muzyka organowa.

Minęły lata, przeszły wieki, a organy wciąż uznawane są za najwspanialszy instrument, potrafiący naśladować flety, trąbki, skrzypce, fagoty, oboje ... Obecnie elektryczne dmuchawy (wiatrownie) zasilają w powietrze cały instrument, zastępując ciężko dawniej pracujących pomocników organisty, pompujących powietrze do miechów.

W Polsce gra obecnie około 4000 organów. Znamy najwspanialsze z nich, choćby ze słyszenia. Wielu z nas podziwiało organy w katedrze oliwskiej, słyszało te, na których koncertowano w Kamieniu Pomorskim, Leżajsku, poznańskiej Farze i wielu innych świątyniach. Być może mieliśmy możliwość usłyszenia organów z katedry wrocławskiej, katedry gnieźnieńskiej, filharmonii w Krakowie czy auli Uniwersytetu w Poznaniu.

Rawickie organy ze świątyni św. Andrzeja Boboli należą do największych w Polsce. Te, które obecnie słyszymy wybudowano w 1917 r. Wcześniej jednak istniały inne, zapewne równie okazałe.

Jak wiadomo, już w 1639 r. wybudowano w nowo założonym Rawiczu pierwszy zbór ewangelicki. Pierwotna wzmianka o organach w tej świątyni pochodzi z lat osiemdziesiątych XVII w. Czytamy w niej m.in., że organy „... zbudował rzemieślnik ... były one wielkie i silne, miały obok pozytywu podwójny manuał i pedał na 30 ciągów...". Nie wiadomo, jak wyglądały te organy, a przede wszystkim jak zdobiony był prospekt organowy (ta część instrumentu, która jest widoczna od strony świątyni). Wszystko spłonęło podczas tragicznego pożaru miasta i zboru w lipcu 1707 r.

Rawiczanie odbudowali swoją świątynię w latach 1724 - 1726, przy czym przez szereg następnych lat wyposażali jej wnętrze. I tym razem zamontowano organy. Był rok 1731. Instrument wykonany w Festenbergu podarował burmistrz. Ofiary na ten cel złożyli również inni członkowie gminy ewangelickiej. Kolejna informacja mówi, że w l. 1739 - 40 zostały założone nowe organy. Miały między innymi podwójny manuał (klawiaturę) i były ozdobione rzeźbami. Można sobie tylko wyobrazić ówczesny prospekt organowy, który mógł być zdobiony postaciami aniołów grających na instrumentach i motywami roślinnymi (tak, jak to można zobaczyć w istniejących do dziś świątyniach z tego okresu).

Niestety, kolejny pożar, który wybuchł w kwietniu 1801 r. zniszczył świątynię  ewangelicką. Niewiele zdołano wówczas uratować. Mieszkańcy Rawicza - ewangelicy - w ciągu kolejnych dziesięcioleci odbudowali kościół i wyposażyli jego wnętrze. Niemiecki opis świątyni podaje: „Naprzeciw ołtarza były ustawione organy. To imponujące dzieło miało 40 głosów. Były zbudowane przez braci Walter z Góry w 1883 r. W niedzielę ... na głównym nabożeństwie poświęcone zostały. Największe zasługi koło organów miał bezsprzecznie dawno zmarły sekretarz sądu powiatowego ...".

Wiemy, jak wyglądały organy z tego okresu. Zachowało się zdjęcie wnętrza kościoła z końca XIX w. Prospekt organowy był dostosowany stylem do całej budowli (tak samo jest obecnie), był jednak nieco mniejszy niż teraz   i bardziej wysunięty w kierunku ołtarza.

W 1915 r. rawicki kościół ewangelicki spalił się po raz trzeci. Jednym         z pierwszych elementów wyposażenia, które uległy wówczas zniszczeniu, były wspaniałe, ale jak zawsze łatwopalne organy. Rawiccy ewangelicy ponownie odbudowali, a właściwie wybudowali swoją świątynię prawie od podstaw. We wnętrzu po raz kolejny zamontowane zostały potężne organy. Właśnie te, które możemy usłyszeć dzisiaj.

Jak już wspomniano, ten okazały instrument powstał w 1917 r. Stworzony został w znanej w całej Europie, bardzo dobrej, odznaczonej wieloma medalami, dolnośląskiej firmie „Schlag und Söhn" ze Świdnicy. Organy mają 50 głosów i ponad 3000 większych i mniejszych piszczałek.

Po zniszczeniach i powojennej dewastacji organy z kościoła św. Andrzeja Boboli zostały odrestaurowane na początku lat osiemdziesiątych. Wtedy to unieruchomiono stary, pneumatyczny kontuar (klawiatura, przełączniki sterujące), a na jego miejsce zainstalowano nowoczesny, elektryczny. Prace te wykonała firma Józefa Cynara z Wrocławia.

Wielki prospekt organowy (to co możemy zobaczyć, a jest to niewielka część całego instrumentu) odnowiony został w latach 1966, 1981 oraz podczas ostatnich prac konserwatorskich we wnętrzu świątyni, w 1997 r. Większość tych prac zawdzięczać możemy księżom proboszczom: Januszowi Szajkowskiemu i Kazimierzowi Wylegale.

Na rawickich organach koncertują znani nie tylko w Polsce mistrzowie tego instrumentu. Podczas cyklicznych koncertów można usłyszeć fugi i toccaty, preludia i fantazje, piękne interpretacje pieśni maryjnych i kolęd, weselne marsze i nuty żałobnych melodii. Muzyka organowa uświetnia wszystkie nabożeństwa odbywające się w świątyni.

Jeśli więc w nadchodzącym okresie świąt Bożego Narodzenia usłyszymy melodię znanej kolędy, mocno brzmiące „Bóg się rodzi", subtelne wariacje na temat melodii „Lulajże Jezuniu" czy międzynarodowe nutki „Cichej nocy", wspomnijmy historię rawickiego „króla instrumentów" ...

Janusz M. Hamielec